Ostatnie wiadomości

Lechonia satyryczny tygodnik

Lechonia satyryczny tygodnik „Cyrulik Warszawski", który z czasem zaczęto nazywać „organem humoru rządowe­go". Zamieszczane tam żarty z Piłsud­skiego i jego pułkowników miały cha­rakter dobrotliwy, a przewrót majowy ukazywano z przymrużeniem oka.
Największym piewcą wielkości Mar­szałka stał się Julian Tuwim. Po licz­nych wierszach, gloryfikujących lerancyjna do tej pory publiczność „Qui...

Jastrzebiec Rudnicki

Sam Jastrzębiec-Rudnicki podczas premierowego występu zaserwował publiczności własny wierszyk pt. „Wątpliwości pana Piłsudskiego", gdzie m.in. mówił:
„On chce z ziemiaństwem byle w ku­pie/A resztę ma wyraźnie za nic/Więc przekonywać zda się na nic/On chciał­by tylko łamać kości/A więc to my mamy dziś wątpliwości".
Podczas tej recytacji sympatyzujący z endecją cenzor Antoni Sygietyński demonstracyjnie bił brawo,...

Qui Pro Quo

Bardzo widoczne sympatie satyry­ków nie przeszkadzały temu, że „Qui Pro Quo" szturmowali politycy wszyst­kich opcji i bardzo przeżywali przed­stawienia, zwłaszcza jeśli parodiowano ich osoby.
Rozgorączkowany poseł Wacław Wi­ślicki (stronnik Marszałka) potrafił wtargnąć do garderoby i sprawdzić, czy mający go parodiować Adolfa Dymsza wygląda właściwie. A gdy okazało się, że broda aktora jest źle przycięta, Wi­ślicki...

Charyzma Fryderyka

O jego wielkiej charyz­mie świadczy fakt, że gdy zaczynał swą karie­rę, nie znał polskiego ale anonsował kolejne występy, mówiąc wy­uczony tekst w niezro­zumiałym dla siebie ję­zyku. Gdyby natomiast ktoś z publiczności go zagadnął, to Słonimski nauczył go odpowiadać hasłem z tabliczki, znaj­dującej się w każdym warszawskim tramwaju: „Rozmowa z motorni­czym w czasie jazdy su­rowo wzbroniona.

Zolnierze polscy

Do tego jeszcze niektórzy legioniści Marszalka zostali żołnierzami trochę przypadkowo, gdyż w gruncie rzeczy byli świetnie wykształconymi intelektualistami lub niespełnionymi artystami. Znakomicie piórem władał przyszły premier Sławoj Składkowski, a wiersze pisał i tłumaczył literaturę francuską na język polski pułkownik Bolesław Wieniawa-Długoszowski. To on wkrótce stał się ulubionym kom­panem artystów i stałym...

U wejscia do Pikado

Przy okazji autorzy starali się jak naj­więcej zarobić. „U wejścia do »Pikado-wisiał regulamin i cennik. W czasie recytacji poezji zabronione było głośne adywanie rymów. Cennik przewidy-pięciomarkową opłatę za podanie i poecie. Bruderszaft kosztował pięćdziesiąt marek" - opisywał we „Wspomnieniach warszawskich" Sło­nimski. Łączenie przyjemnego z poży­tecznym nie przysłaniało twórcom ich łownego celu,...

Reklama

hostingpozycjonowanie stron poznań
poznaj, KABE, psychoterapia warszawa, autoholowanie szczecin, regeneracja tonerów, adwokat łódź, nieruchomości Olsztyn, hosting